"My, racjonaliści, powinniśmy mówić o efektach i pomniejszych skutkach działania doboru naturalnego", nie powinniśmy używać do wytłumaczenia naszego otoczenia "karmy".
Czy powinniśmy się cieszyć? Czy radość ma prawo gościć w naszym życiu, czy mamy prawo dążyć do szczęścia? Jaki jest ewolucyjny sens radości lub naszego dobrego samopoczucia? Czy w ogóle powinniśmy dążyć do bycia szczęśliwym?
Obecnie wydaje mi się, że nie.
Mamy dążyć do przekazywania naszych genów i ewentualnie memów (jeśli akurat mamy co przekazywać w tej formie). Bycie szczęśliwym nie jest naszym i niczyim celem.
Mamy być atrakcyjni dla płci przeciwnej.
Po co nam poczucie bliskości? Daje nam bezpieczeństwo, niezbędne do rozmnożenia.
wtorek, 5 maja 2009
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
wiosna ach to ty
uwaga klnę ..................
jak na urodzoną optymistkę przystało, uważam, że na pewno może być jeszcze gorzej
niech już nie może być gorzej, niech w końcu zacznie się układać, niech zacznie świecić Słońce, mam tego DOŚĆ
wiem, że zniosę wszystko i jeszcze więcej, przetrwam i będę dzielna, ale czy działania podejmowane przeze mnie nie mogłyby zacząć przynosić oczekiwanych rezultatów?
sytuacja mnie przerasta
może ktoś, kto pragnie się umartwiać, w imię wyższych, mnie niezrozumiałych celów, weźmie ode mnie część moich małych nieszczęść, które ostatnio przyciągam jak magnes
niech się pojawi Milijon, pragnący cierpieć za miliony
chociaż nie, po przemyśleniu mała korekta, niech pojawi się ktoś, kto rozwiąże wszystkie moje problemy, albo przynajmniej te większe
niech pokaże, jak zacząć zauważać małe radości dnia codziennego i jak się nimi cieszyć
wiosenny marazm i ogólne przygnębienie
jak na urodzoną optymistkę przystało, uważam, że na pewno może być jeszcze gorzej
niech już nie może być gorzej, niech w końcu zacznie się układać, niech zacznie świecić Słońce, mam tego DOŚĆ
wiem, że zniosę wszystko i jeszcze więcej, przetrwam i będę dzielna, ale czy działania podejmowane przeze mnie nie mogłyby zacząć przynosić oczekiwanych rezultatów?
sytuacja mnie przerasta
może ktoś, kto pragnie się umartwiać, w imię wyższych, mnie niezrozumiałych celów, weźmie ode mnie część moich małych nieszczęść, które ostatnio przyciągam jak magnes
niech się pojawi Milijon, pragnący cierpieć za miliony
chociaż nie, po przemyśleniu mała korekta, niech pojawi się ktoś, kto rozwiąże wszystkie moje problemy, albo przynajmniej te większe
niech pokaże, jak zacząć zauważać małe radości dnia codziennego i jak się nimi cieszyć
wiosenny marazm i ogólne przygnębienie
czwartek, 26 lutego 2009
Kryzys Wszechmogący
Burzy mój spokój ducha, przeraża mnie i paraliżuje. Moja sytuacja życiowo - ekonomiczna nie uległa zmianie, zmianie uległo moje nastawienie do życia i dóbr konsumpcyjnych. Boję się iść do sklepu i kupić coś niebardzopotrzebnego. Boję się zrobić debet na koncie, choć do tej pory byliśmy prawie nierozłączni. Martwię się na zapas. Nie kupuję kolczyków. Aaa ratunku;)
środa, 4 lutego 2009
surowce naturalne należy cenić
Surowce naturalne należy cenić
Z utęsknieniem czekam na dzień, w którym ludzie żyjący w
naszym kraju, zaczną oszczędzać wodę i energię elektryczną, że o segregowaniu
odpadów już nie wspomnę. Jeszcze trochę, a zacznę postulować o zwiększenie cen
wszystkich surowców naturalnych do poziomu, przy którym nastąpi cudowne
oświecenie społeczeństwa. Niby mamy kryzys, niby boimy się biedy, czemu więc
nie oszczędzamy? Nawet wśród ludzi zajmujących się bezpośrednio ochroną
środowiska...
Wniosek jest jeden, są to dobra niedostatecznie wycenione,
są zbyt łatwo dostępne.
Tak odpowiedziałabym kiedyś, dzisiaj, z perspektywy czasu
widzę, że jesteśmy zmęczeni. Nie mamy siły walczyć. Ochrona środowiska wciąż
jest na szczycie piramidy Masłowa, a my ledwo dajemy radę zaspokoić potrzeby
leżące u jej podstawy. Oczywiście, jesteśmy zdolni do zrywów kiedy dzieją się
rzeczy krytyczne, jak na przykład walka o Puszczę Białowieską. Ale na ile
takich zrywów starczy nam jeszcze sił?
piątek, 23 stycznia 2009
na początku był wielki chaos
Zamieszania co niemiara z nazwą bloga. Raz jedna, raz druga. Xenomorph nie nadążał z dodawaniem kolejnych blogów do obserwowania. A ja stwarzałam i usuwałam, żeby wrócić do pierwszego pomysłu. Drugiego na wszelki wypadek jeszcze nie likwiduję, żeby go w poniedziałek znowu nie wskrzeszać.
Zamierzam być spontaniczna i nie zastanawiać się trzy razy nad tym co zamieszczam i czy dobrze robię. W końcu jest to mój blog, moje pomysły i moje poglądy.
Mam nadzieję, że jest to akceptowalny początek.
Zamierzam być spontaniczna i nie zastanawiać się trzy razy nad tym co zamieszczam i czy dobrze robię. W końcu jest to mój blog, moje pomysły i moje poglądy.
Mam nadzieję, że jest to akceptowalny początek.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)